Chyba odkryłam przyczynę wszelkich problemów, które mnie spotykają. Jest to jedna z najbardziej wymyślnych teorii, ale myślę, że ma swoje racje. Ja po prostu literatyzuję rzeczywistość. Oczekuję, że każda, powiedzmy, troszkę mniej zwyczajna sytuacja, od razu znaczy wielką historię niczym z książki. A tak wcale nie jest. To takie oklepane, ja wiem. Co poradzić? Generalnie - nie polecam. Potem marzy się o miłości rodem z powieści Jane Austen. Tak się nie da.
Ostatnio pomyślałam, że ciężko mnie skrytykować. Z jednego powodu - ja wiem, co robię źle. Sęk w tym, że nie umiem nic z tym zrobić. Nie wiem, co robić z tym, że coś jest jednak nie tak. Można co najwyżej skrytykować, że nie chce mi się tego zmieniać, ale o tym też wiem...
W każdym razie jestem zaskoczona moją wytrwałością. 4 dni pisania z rzędu to naprawdę całkiem porządny wyczyn. Co więcej, polubiłam to zajęcie. Jest trochę takie ... terapeutyczne. Jak robienie ciasteczek, na przykład. Zajęcia, które wymagają powtarzalności czasem są naprawdę przydatne. Pozornie zajmują tylko ręce, ale głowa w końcu też przestaje robić swoje. Z czasem.
Człowiek nie uczy się na błędach, tylko przypomina sobie, że takie już kiedyś robił w chwili ponownego popełniania ich, prawda?
I'm sick of all the insincere.
---english version---
I think I found the reason for all of my problems. It's one of the most creative theory, but it's not without a sense. I just try to make a story based on my life. I expect that every situaion which is just a little bit more than ordinary, means a world and of course will be like these from books. But it's not like that. It's so cliched, I know... What can I do? Generally - don't do that. Then the only thing left is dream of love story from Jane Austen's novels.
Recently I found out that it's a hard thing to criticize me. Why? Because I already know what I'm doing wrong. And do perfectly nothing to overcome. I don't really have any ideas how to fight with it. I can only be criticized of not trying to do something. But I know about too...
Anyway, I'm taken aback that it's the 4th day when I write regularly. It's a real feat. What is more, I'm completely into it! It's kind of... therapeutic, you know. Like preparing cookies. The activities which require repeatability are helpful, sometimes. Apparently they involve only hands, but soon it turns out that head stops to do its thing. Over time.
A man does not learn on his mistakes; he only remembers he had done it before when he's doing it again, doesn't he?
I'm sick of all the insincere.
Dokładnie! Wiesz doskonale, że robisz coś źle, nie czujesz się z tym dobrze, ale żeby coś z tym zrobić to już problem... Niestety.
OdpowiedzUsuń