Help me leave behind some
Reasons to be missed
Jeżeli ten blog byłby moim dzieckiem, wyszłabym na wyrodną matkę, której zdarza się zapominać o opiece. Najważniejsze, że cały czas pamiętam i wracam, prawda?
Save me from myself
Zakończyła się moja pierwsza w życiu sesja; jak na razie na wyniki nie mogę narzekać, aczkolwiek nadal odczuwam pewien niepokój dotyczący kulturoznawstwa. Cały czas podtrzymuję w sobie tę (oby nie złudną proszę proszę) nadzieję, że będzie dobrze i nie będę musiała niczego pisać drugi raz. Nie mam na to najmniejszej ochoty i liczę na to, że ten fakt nie zostanie zignorowany. Muszę za to przyznać, że tryb sesyjny całkiem mi odpowiada: nie ma zajęć, uczę się wieczorami, więc mam w zasadzie cały dzień dla siebie (= na tumblra/internet w ogóle). Czego chcieć więcej? Te egzaminy też można przeżyć, jak widać, więc chyba mogę uznać, że sesja nie jest traumatycznym przeżyciem. Przynajmniej nie w moim instytucie.
What am I leaving
When I'm done here?
Od wczoraj ciągle słucham "Leave Out All The Rest" i nie umiem powstrzymać się przed myśleniem, jak mi jest przykro. Niby już myślałam o tym, że nic nie osiągnęłam miliony razy, ale zawsze to boli podobnie. Mogłoby zaboleć tak, żebym w końcu zarządziła ogólne ogarnięcie się, ale wydaje mi się, że nie widzę tego wydarzenia nigdzie na horyzoncie. Może kiedyś. Może się uda. Niemniej jednak mogłabym wstawić cały tekst i bardzo się do niego osobiście odnieść. Myślę, że nie ja jedna próbuję jakoś rozpracować kwestię "co po mnie zostanie"...
And don't resent me
And when you're feeling empty
Keep me in your memory
Leave out all the rest
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz