niedziela, 13 września 2015

274. Krótki poradnik o tym, jak odpuścić

Pamiętam noc kilka lat temu, kiedy nie mogłam spać męczona przez wspomnienia rzeczy, których zdecydowanie wolałabym sobie nie przypominać. W akcie desperacji chwyciłam telefon i wpisałam w wyszukiwarkę "how to let go". Czego się tam dowiedziałam już w ogóle nie pamiętam, ale chyba czegoś mądrego, bo zasnęłam ze spokojniejszym sercem.

Czasami wraca do mnie kwestia tego, jak odpuścić. Kiedy przypomina się sprawa, na którą nie mam żadnego wpływu, a nie została zamknięta w sposób, który dawałby mi właściwe poczucie zamknięcia. Właściwe czyli takie gdzie wiem co się stało, wiem dlaczego coś się skończyło i mogę się od tego odłączyć ze spokojem serca. Niestety częściej zdarza się zamknięcie bez powodu, co przysparza dużo problemów, stąd potrzeba napisania krótkiego poradnika.

1. Nie wchodź na Facebooka. Po prostu nie wchodź. Włącz film o kosmetykach, przejrzyj Tumblra, a najlepiej odejdź od komputera, żeby przypadkiem nie trafić na profil tej osoby. Samoudręczanie na portalach społecznościowych to wciągające zajęcie, ale absolutnie bezproduktywne.

2. Nie wspominaj starych dobrych czasów. Nie rób wycieczek w głąb pamięci, bo melancholia to okropny kłamczuch i wszystko przedstawia o wiele lepiej niż było w rzeczywistości. Najlepiej wstań z łóżka, pozmywaj naczynia, zrób herbatę, weź książkę do ręki i zajmij się czytaniem. Ponoć robienie ciastek ma terapeutyczne właściwości - nawet jeśli to nieprawda, to przynajmniej skończysz z blaszką ciepłych ciastek z kawałkami czekolady, pięknym cynamonowym zapachem... wygrywasz tak czy inaczej.

3. Daj sobie czas. Nic nie dzieje się od razu (albo może i się dzieje, ale na pewno nie tu), kości nie zrastają się w 3 minuty, a myśli nie uspokoją się w jeden wieczór. Nie szkodzi, taka jest kolej rzeczy. Potrzebujesz dużo, dużo czasu, ale obiecuję, że w końcu będzie dobrze.

A przede wszystkim nie denerwuj się, jeśli jednak przejrzysz te same zdjęcia kolejny raz albo powspominasz rozmowy. Postanów, że następnym razem się uda. I w końcu się uda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz