A więc to tak czuje się człowiek ze spokojem w sercu...
Wiem, że technicznie serce nie jest żadnym pojemnikiem, a już tym bardziej na takie abstrakcyjne rzeczowniki jak spokój, ale wolałabym odłożyć te wszystkie praktyczne sprawy na bok. Spokój serca! Czy nie do tego powinniśmy dążyć? Ja bym mogła tak codziennie. Znając mnie i moje skłonności raczej będzie o to ciężko, ale jak na razie mam czym się cieszyć.
Szkoda mi tego, że tak długo zwlekałam. Wystarczyło posiedzieć dwie godziny i wyjaśnić, co niejasne, wytłumaczyć, co źle zrozumiane, wyśmiać niedorzeczność własnych myśli. Przeprosić. Podziękować.
Czasami z najprostszych rzeczy robimy najtrudniejsze, ba! prawie niemożliwe do zrealizowania. A to przecież takie proste.
Nie mogę pozbyć się poczucia straconego czasu. Tak jakbym mogła zrobić tyle rzeczy gdybym tylko nie była tak bezsensownie uparta. Tak jakbym zmarnowała ponad rok robiąc niewłaściwe rzeczy.
Natalio, czy naprawdę było warto trwać w tym tak długo? Co ci z tego przyszło?
Nic, Natalio. Nic.
Niby dorosła, a czasem taka dziecinna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz