Tak ogólnie to ciężka sprawa z tymi błędami. Na pewno wrócę do tego w najbliższych dniach, tylko napiszę ten wtorkowy egzamin.
A na razie muszę sobie zapisać, żeby mnie podtrzymywało w chwilach słabości, że jeżeli ja czegoś nie dostaję, to mogę sama spróbować to dać. Jeśli nigdy nie słyszę żadnego "dobrze że jesteś", "świetnie Ci idzie", to oprócz narzekania na to, że tego nie słyszę (bo kogo ja bym chciała oszukać mówiąc że nie będę narzekać), sama mogę być tą co mówi to innym. Może tego potrzebują, a nikt im nie mówi. Albo wcale nie potrzebują, to najwyżej mnie zignorują.
Bo chyba z dobrym sercem i dobrymi intencjami nie można szczególnie zaszkodzić?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz