Po ponad dwóch miesiącach wypadałoby w końcu usiąść i coś tu napisać, bo takie długie przerwy dla nikogo nie są dobre (chociaż właściwie to nie wiem czemu miały być dobre albo niedobre). Tak czy inaczej, noszę się z zamiarem pisania już od jakiegoś czasu, więc trzeba w końcu to zrobić.
Myślę sobie dzisiaj o dwóch rzeczach, z czego jedna bardzo mnie denerwuje, bo to dramatyzowanie i przesadne reagowanie na rzeczywistość, która takich reakcji zdecydowanie nie wymaga. A że to denerwujące, to postaram się już o tym nie wspominać.
A druga rzecz to pamięć. Pamiętanie to jedna z tych rzeczy, których wydźwięk zmienia się w zależności od kontekstu, co z kolei jest całkiem dobrym rozwiązaniem, bo nie ma kategoryzowania na "dobre" i "złe". Pamiętanie jest i dobre, i złe. Można pamiętać dużo miłych chwil, które teraz przynoszą smutek, bo już ich nie ma. Można też przypominać sobie złe rzeczy, ale przyjmować je z radością czy ulgą, że już ich nie ma. Wszystko jest takie niejednoznaczne - i bardzo dobrze. Niejednoznaczność wymaga zastanawiania się, żeby przypadkiem nie wrzucić czegoś bezmyślnie do szufladki i zapomnieć. Jeżeli wszystko jest po coś, to pamięć musi nam dawać materiał do nauki i do myślenia, bo inaczej jak to wszystko poukładać?
Wiadomo, że czasem jest super trudno. Bo wszystko przypomina o czymś, czego nie ma, a przecież niedawno jeszcze było. Trzeba sobie pozmieniać rzeczy w głowie, żeby nadal działały mimo zmian - czy też przez nie. A kto to lubi? Kto chce ruszać to, co jest dobre i się tego pozbywać? Czasami trzeba, to na pewno, ale czy da się to robić z ochotą i radością...
Ale tak jest i już. Taka jest rzeczywistość, wymagająca od nas ciągłego adaptowania się do nowego, bo zabiera to co było, a nam zostaje się dostosować, bo jaki jest inny wybór? No nie ma. Może trzeba zrobić takie kółko: coś dobrego się dzieje - dobre znika - są wspomnienia, które powodują smutek - potem powodują uśmiech, że to dobre było i wracamy do tego, że jest dobrze. Tylko trzeba przez to kółko przejść.
Czy to ma w ogóle sens?
and there's no remedy for memory
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń