czwartek, 5 stycznia 2017

312.

"Bardzo lubię twojego bloga, ale czasami robisz sobie ubraniami krzywdę"
"Nie obraź się, ale mówisz głupie rzeczy"
"Byłoby fajnie, ale nie mogę"

Brzmi znajomo, co?

Bardzo nie lubię tego ale ostatnimi czasy. Tego, co się czai w dobrych zdaniach, żeby je popsuć, bo wiadomo - obojętnie co się powie najpierw, "ale" sprawia, że skupiamy się tylko na nim. Słowa mają dużą moc, której nie warto ignorować, dlatego mam swój cel, żeby dać ale odpocząć. Nie zawsze się da, to jasne. Myślę jednak, że bardzo często wystarczy inaczej sformułować zdanie, żeby od razu zyskało przyjemniejszy wydźwięk, chyba że po prostu chcemy być dla kogoś niemili. Wtedy trzeba prosto z mostu! Kawa na ławę. Nie ma co się zakrywać.
Szukajmy alternatywy dla ale.

A co do pustki jeszcze, to po prostu czasem jest smutno i już. To też trzeba zaakceptować, bo dopiero zaakceptowanie (w sensie uświadomienie sobie, że coś istnieje) pozwala na zmiany. Z tym że zmiany to takie powolne stwory, mimo wszystko. Raczej im się nie spieszy.

My też nie jesteśmy idealni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz