poniedziałek, 29 stycznia 2018

328.

Z nostalgią jest tak: wkrada się dosyć niepostrzeżenie, najpierw w najdrobniejszych rzeczach, zerka niby przypadkiem, a po kilku godzinach zauważasz, że siedzi wygodnie na ramieniu. Tak też było tym razem. Dawny znajomy, dawne liceum, dawne studia. Po południu już nie było wątpliwości, że najbliższe dni spędzimy razem, zwłaszcza że nostalgia ze smutkami bardzo się lubi. Więc siedzimy.

W dni takie jak te nie ma sensu próbować jakoś od tego uciec albo się pozbyć. Im bardziej próbujesz, tym gorzej. To jak ruchome piaski - najlepiej położyć się na plecach i liczyć na wolną śmierć (czy to o to tam chodziło?), bo jak walczysz, to się zapadasz szybciej. Trzeba więc siedzieć, przywitać się, zaakceptować. Zauważyć. Nie jest to przyjemne towarzystwo, ale czasem to jedyne, jakie się ma, więc nie ma co narzekać. Kiedyś pewnie pójdzie.

nostalgia się wkłuwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz