Są dwa najgorsze momenty w pożegnaniach - wiem, że słowo "najgorszy" zakłada jeden element, ale w tym wypadku ciężko o wybór gorszego, więc jest sytuacja ex aequo. Tak się składa, że jest to moment tuż przed i tuż po.
Moment tuż przed to jest ta chwila, kiedy wiesz, że zaraz zobaczycie się ostatni raz i zaraz musisz puścić, ale teraz jeszcze jesteś obok. Takie trwanie w zawieszeniu. Jeszcze nie, ale z ciążącym już zaraz.
Natomiast momentem tuż po jest chwila, kiedy już nie ma odwrotu. Kiedy robisz pierwszy krok w przeciwnym kierunku, kiedy widzisz odjeżdżający autobus i wiesz, że już po wszystkim, ale to jeszcze nie przynosi ulgi, tylko jakby torby z kamieniami na Twoje ramiona.
Ciężko wybrać, co gorsze, więc obydwa są najgorsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz