Jest taka ładna technika japońska zwana kintsugi, czyli naprawianie złotem. Polega na tym, że jak coś się zbije, to zbieramy potłuczone kawałki i łączymy je z powrotem przy użycia złota jako kleju, dzięki czemu nie dość, że przedmiot znowu działa, to jeszcze jakby ładniejszy.
I tak sobie myślę, że to daje dużo nadziei. Że jak my jesteśmy potłuczeni, to jeszcze nie jest koniec świata. Że można takich nas potłuczonych posklejać złotem nawet jeśli tych kawałeczków jest miliardy i na końcu będzie tylko piękniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz