W wieczory takie, jak ten, zaczynam wątpić we wszystko. Może nie we wszystko wszystko - nie dotykam praw przyrody i temu podobnych. Grawitacja będzie działać niezależnie od tego, czy w nią wierzę czy nie. Moje wątpliwości dotyczą spraw bardziej codziennych, choć trudno zaprzeczać, że obieg Ziemi wokół Słońca nie ma wpływu na moje życie w każdej sekundzie. Najlepiej będzie, jeżeli zostawię w spokoju definiowanie wszystkiego. Moje wszystko musi wystarczyć.
Nigdy nie będę przekonana, co chcę robić. W jednej chwili wydaje się tak, chwilę później zupełnie inaczej i której wersji mnie mam wierzyć? To łatwe. Żadnej. Chciałabym nie musieć się na nic decydować, nic wybierać, o niczym nie myśleć, niczego nie planować. Jeżeli takie są moje pragnienia, może właściwą rzeczą byłoby za nimi podążać? Zostawić cały świat za sobą, choć na chwilę, i pojechać. Gdzieś przed siebie.
Nie, nie do Szczecina. To byłoby zbyt oczywiste i łatwe. Wsiąść w pociąg, po 6h 20 minutach wysiąść, znaleźć przystanek autobusowy, poczekać na nr 75, jechać kwadrans, plus minus pięć, przejść trzy ulice i już. Przecież bym się nie zgubiła. Google oferują mapy tak cudowne, że mogłabym nawet wydrukować Street View i... tyle. Koniec planowania. Cel byłby osiągnięty. Dwie strony internetowe, 35 złotych, 7 godzin. Nawet nie zdążyłam wpaść w mój poszukujący nastrój. Co to za wyzwanie?
Potrzebuję miejsca, gdzie byłabym sama ze sobą. Zaskoczyło mnie, jak łatwo byłoby to osiągnąć. W domu powiedzieć, że idę do K., K. - że do R. (przecież coś by się wymyśliło), a R. że do K. Zakładając, że ktokolwiek by się przejął. Lepiej chuchać na zimne!
Zabrać kilka rzeczy, spakować kosmetyki, wziąć pieniądze i ładowarkę do telefonu, bo muzyki jakoś trzeba słuchać. Bez muzyki nie da rady.
Chciałam napisać, że dziwi mnie ten eskapizm, ale nie uciekam w świat wyobrażeń i iluzji. Szkoda. Brzmiałabym mądrzej.
Co mnie powstrzymuje?
W noce takie, jak ta, wątpię we wszystko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz