czwartek, 5 kwietnia 2012

210. The Cinematic Orchestra - Arrival of the Birds

Wygląda na to, że nie umiem nie dramatyzować i nie robić tragedii z choćby najmniejszej sprawy. Zastanawiam się, czy da się to jakkolwiek zmienić? Próbuję sobie tłumaczyć, że nic złego się nie dzieje, że nie ma powodu do zmartwień, a co dopiero płaczu, ale... moje oczy twierdzą co innego i tyle wychodzi z moich prób dojścia do porozumienia. Może kiedyś się uda i nie będę wylewać morza łez przy każdej możliwej okazji. Kiedyś na pewno, prawda?

Szukam jakiekolwiek sposobu na zajęcie mojej głowy. Jak wiadomo, wszystkie problemy zaczynają się w momencie, kiedy za dużo myślę. Rozwiązanie wydaje się proste: nie myśleć! Czyli potrzebuję zajęć. Książki. Filmu. Dwóch esejów na ćwiczenia w pisaniu. Słownictwa z Health na shorta i reszty na midterm. Jeden z kilku, które jeszcze zostały. Nie wiem, czemu w tym semestrze odczuwam wszystko mniej intensywnie - może dlatego, że nie mam czterech testów jednego dnia?

Ostatnio nie przeszkadza mi późne wracanie, i spędzanie większości dnia poza domem, i nawet ten brak porządnego obiadu mogę wybaczyć. Sama nie do końca rozumiem, jak to się stało i... właściwie to nic nie rozumiem.
Dwa miesiące!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz