piątek, 2 listopada 2012

242. Taylor Swift feat. Gary Lightbody - The Last Time

Chyba jest  mi trochę smutno. W ostatnich dniach przejrzałam, zdaje się, miliardy różnych blogów beauty-related. Powody do smutku mam dwa:
1. polskie blogi są beznadziejnie brzydkie;
2. każda blogerka ma idealną skórę, nieskazitelne paznokcie i (zazwyczaj) nienaganną figurę.

Jak one to robią? Seriously, czy jest jakaś ankieta przy narodzinach, co kto chce w życiu mieć? Jeżeli tak, to dlaczego mnie ominęła? Skąd się bierze czystą skórę i perfekcyjne wszystko, a do tego nieskończone pokłady pieniędzy, żeby kupować te kosmetyki i ubrania i wakacje na drugim końcu świata?

Oczywiście, że marzy mi się taki blog, gdzie mogłabym pisać dlaczego ten lakier jest porządny, a tamtego podkładu lepiej nawet kijem nie dotykać, a tak o! przy okazji, oto, co założyłam wczoraj. Szkoda tylko, że te marzenia trafiają na mur nie do przebicia, bo kto by chciał czytać bloga osoby tak bardzo niedoskonałej.
Poza tym, skąd ja miałabym brać na to wszystko pieniądze?

2 komentarze:

  1. Kasia ta stęskniona3 listopada 2012 01:27

    Eee tam, perfekcyjne wszystko. Wyobraź sobie, że wstajesz rano, patrzysz w lustro, a tu ani pół pryszcza-niespodzianki, żadnych dziwnych worów pod oczami, w ogóle wszystko pięknie, żadnego zaskoczenia, nuda po prostu. No i zamiast wziąć ten korektor i ten podkład z poczuciem misji, że oto przykładając to do twarzy czynisz ten świat piękniejszym miejscem, to co, malujesz się, bo tak wypada? Bez sensu.

    A paznokcie nie wiem czy perfekcyjne, ale na pewno absolutnie czadowe to mogę Ci załatwić, że tak nieskromnie powiem ;)

    Ach, jeszcze jedna rzecz o perfekcyjnych kobietach. Wpadłam kiedyś do tramwaju, jak to ja zwykle, kwadrans spóźniona gdzieśtam, płaszcz niezapięty, włosy na całej twarzy, bo się poprzemieszczały jak biegłam, szalik lata i muszę go trzymać ręką, żeby nie odleciał. No i stanęłam dysząc tak, jakbym na dowód mojej pożal się Boże kondycji miała wypluć płuca, nad Perfekcyjną Kobietą. Perfekcyjna Kobieta miała włosy spięte w idealny kok przy użyciu chyba tysiąca dwustu wsuwek, pochowanych sprytnie tak, żeby ich nie było widać. Chustkę miała zawiązaną tak, że nie wierzę, że nie układała jej w domu godzinę i nie spryskała lakierem. Płaszcz i buty idealnie do siebie dopasowane, makijaż jakby minutę temu zrobiony. I już się zastanawiałam, jak to się dzieje, że niektóre kobiety tak umieją, a ja nie umiem, i w ogóle bolałam nad niesprawiedliwością świata, kiedy zobaczyłam jej paznokcie. Kiedyś czerwone, teraz do połowy zdrapane. Uff. Czyli jednak się nie da. Każda perfekcja ma swoje granice ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zosia, ta taka tam5 listopada 2012 20:40

    Zgadzam się z przedmówczynią, poza tym ja zawsze myślę o tym ile czasu te kobiety poświęcają na takiego bloga. Przecież to jest pewnie mnóstwo roboty?
    Czy nie lepiej w tym czasie pójść na kawę/herbatę ze znajomymi, poczytać książkę, zapisać się na kurs francuskiego i mieć poczucie, że poza ładną skorupką ma się też coś godnego dalszej uwagi? Bo ile można się na kogoś gapić, w końcu trzeba porozmawiać... A jeśli chodzi o perfekcyjne włosy/makijaż/paznokcie to i tak zawsze Ci zazdrościłam tego, że ogarniasz się i to z pozytywnym skutkiem. No a paznokcie Kasi to cały czas mi się marzą...
    I coś co napisał mój znajomy, z po rozmowie ze mną na podobny temat: http://catrinasmagazine.blogspot.com/2012/04/ludzie-nie-lubia-osob-doskonaych.html

    OdpowiedzUsuń