poniedziałek, 11 marca 2013

248. Snow Patrol - Run

Mogę sobie myśleć, że podstawy mojego świata są porządne i solidne, a tymczasem wystarczy zasiać w mojej głowie jedno maleńkie ziarnko wątpliwości i BAM. Wszystko się kruszy. Powinnam coś zrobić, próbować sklejać, chociaż szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, co można zrobić z rozpadającym się budynkiem. Podejrzewam jednak, że cokolwiek jest lepsze niż nic, niż siedzenie i tępe patrzenie przed siebie.
Byłabym kiepskim budowniczym, to po pierwsze, ale chyba to też znaczy, że nie jestem najlepszym człowiekiem.

Pomyślałam też, że gdyby mózg był ogromnym domem z miliardem różnych pomieszczeń, ja od kilku dni siedziałabym w pokoju what if. Co więcej, zamknęłabym się tam z własnej woli i siedziała, czekając nie wiem, na co. Pewnie na jakąś wolę działania, wolę robienia czegokolwiek, a może wolę zjedzenia czegoś. Sama nie wiem. Mam tylko nadzieję, że ta siedząca ja wreszcie by się tego doczekała. I że dokładnie tam w tym pokoju posprząta, a potem wyjdzie z niego, i dokładnie zamknie. I nigdy więcej tam nie wróci.
Głównie dlatego, że to strata czasu.

1 komentarz:

  1. Słońce moje, jesteś człowiekiem pierwszy raz, nie musi Ci to od razu wychodzić super niezależnie od okoliczności. Bycie człowiekiem to strasznie wymagająca robota, szczególnie, jak chce się to zrobić dobrze!

    A pokój what if... Bywam w nim często, mam nawet łóżko z napisem "rezerwacja". Śmieszny pokój, bo jak wyglądasz przez okno, to widzisz mnóstwo rzeczy, ale jak się wychylisz, to już ich nie ma. Bo tak naprawdę nie masz pojęcia, co by było gdyby.

    <3

    OdpowiedzUsuń