czwartek, 23 maja 2013

250. Misty Mountains

Przez ostatnie dni starałam się zmotywować do pisania szukając tematów na notki w otaczającym mnie świecie. To nawet nie takie trudne zadanie; myślałam o podobieństwie między kotami i dziećmi i o tym, że zostałam Przypadkowym Łowcą Burz (to trochę mniej zaszczytne niż taki normalny, bardziej z zamysłu niż przypadku). Właśnie pojawienie się tej drugiej kwestii zachęciło mnie do poszukiwania informacji, czemu nie można stać pod drzewem w trakcie burzy albo co to napięcie krokowe. Zupełnie przypadkiem natrafiłam na filmik TOPR-u, w którym ratownicy wypowiadają się na temat burz w górach. A że mówili z sensem, to pomyślałam, że sprawdzę, czy mają stronę na Facebooku, bo przecież jakakolwiek forma wsparcia się liczy, prawda?
I tak się zastanawiam, w którym momencie popełniłam ten błąd pójścia za daleko.

Stronę na Facebooku, owszem, mają. Nie dodają dużo wpisów, więc dotarcie do statusów z początku marca nie zajęło dużo czasu. Jak się okazało, 5 i 7 marca to daty bardzo ważnych wydarzeń w świecie alpinistów/himalaistów: to właśnie wtedy, odpowiednio, dwaj Polacy zdobyli himalajski ośmiotysięcznik i uznani za zmarłych dwa dni później.

Pewnie nie poruszyłoby mnie to tak bardzo, gdybym nie zaczęła czytać więcej na ich temat... więc tak, to prawdopodobnie tutaj popełniłam błąd.
To jest ten problem. Większość ludzi jest dla mnie jak z papieru - niepełnowymiarowa. Jednowymiarowa. Dwuwymiarowa. Nigdy trójwymiarowa. Nigdy nie widzę ludzi jako całość; nie, rozciągam jedną cechę na całą osobę i jestem zadowolona z efektu.

Zaczęłam czytać. Wywiady, wpisy na blogu, zdjęcia... To chyba ten blog porusza najbardziej. Bo jak pogodzić się z faktem, że autor nie napisze już ani słowa więcej, chociaż jeszcze nie tak dawno cieszył się ze swojej wyprawy, z "wyprawy życia"? "Trzymajcie kciuki", "ale by było..."
I te zdjęcia! Zdjęcia z narzeczoną, ze znajomymi, z wspólnych wycieczek. Jeżeli mnie to boli, a jestem kompletnie obcą osobą, to co przeżywa rodzina i bliscy?

To tak jakby ktoś wziął tych papierowych ludzi, zaczął ich wypychać, żeby zrobili się pełniejsi i przy okazji zniszczył ich bezpowrotnie, rozdzierając papier.
I moje serce trochę też.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz