Ależ my niecierpliwi.
Wszystko na jutro, na teraz, na tydzień temu. Chcemy wszystko wiedzieć, wszystko rozumieć, wszystko mieć -- bez czekania. Kto by chciał czekać, jeśli mamy internet na wyciągnięcie ręki, obiad gotowy w 20 minut (bez naszego udziału), tabletki na ból głowy, co działają już w kwadrans. Kto by chciał, żeby bolało, jeśli może przestać. Kto lubi siedzieć w dyskomforcie własnej niewiedzy, własnego bólu i własnych słabości. Niech ich nie będzie. Niech ich nie będzie.
A świat wiosny nie przyspieszy. Musi być zima. Musi być kolejność, bo wszystko jest procesem, który potrzebuje czasu. Wszystko jest ciągłe, chociaż my widzimy tylko kawałki, które w dodatku zazwyczaj nam się średnio podobają.
Boli? no pewnie. Kiedyś przestanie.
Chmiel na bezsenność, a sen na bezmiłość.
My thoughts exactly. Marzą mi się święra w duchu modnych teraz minimalistów - doświadczenia zamiast przedmiotów brzmią strasznie super. Zamiast prześcigania się w zgadywaniu (wymyślaniu takich, których nawet nie ma?) marzeń zakupowych i tego spinania się. Eh.
OdpowiedzUsuń