poniedziałek, 24 grudnia 2018

342.

Trochę na przekór temu, co mówią wszyscy dookoła, Święta zawsze były (i chyba się nie pomylę, jeśli powiem, że też zawsze będą) czasem pełnym samotności. Już wigilijne przygotowania pochłaniają czas i uwagę, choć i to mnie omijało albo tego unikałam. Ubieranie choinki, na przykład. Nigdy nie byłam fanką miliona kolorów i ozdób, więc nie angażowałam się w to szczególnie myśląc, że jak będę miała swój dom, to będę miała swoją choinkę. No więc choinki po swojemu jak dotąd nie ubrałam ani razu (ani nawet nie po swojemu).

Wszyscy są zajęci, chodzą na rodzinne spotkania, do jednej rodziny, do drugiej i trzeciej, i wszyscy mówią, że to czas radości i ciepła i że tyle się dzieje. A ja dopóki nie poznałam internetu to nudziłam się strasznie już pierwszego dnia - czy raczej tego właściwego dnia - Świąt, nie wspominając już nawet o drugim. Potem na szczęście mogłam tracić czas przed komputerem, a nie siedząc na łóżku. I tak już mi zostało.

Brzmi to chyba bardziej depresyjnie niż bym chciała, ale co poradzić? Chyba samotność jest tym gorsza, im więcej osób ma się dookoła, im bardziej "normalne" się wszystko wydaje. Bo co takiego jest nie tak? no niby nic.
Niby nic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz