Can you make it feel like home, if I tell you you're mine?
Nie lubię wieczorów takich jak ten. Wydawałoby się, że nie ma na co narzekać, niby wszystko dobrze, a mimo wszystko nothing is right unosi się w powietrzu z kompletnie niewiadomych powodów. A przynajmniej nieuświadomionych. Właściwie dzieje się chyba aż za dużo, żeby móc to na spokojnie ogarnąć, dlatego moja głowa wybiera strategię "nie, to się nie stało naprawdę". To takie dziwne, być świadkiem... no właśnie, czego? Nieudanej sceny, wzajemnych zarzutów, niepotrzebnego wyciągania starych spraw, żałosnych prób obrony - trochę taka porządna lipcowa burza, która absolutnie przeraża kiedy trwa, ale... nic nie trwa wiecznie, prawda? Oprócz strachu przynosi też oczyszczenie powietrza, które czasami jest jedynym wyjściem. Bolesnym, to prawda, ale bardzo potrzebnym. Nie da się ukryć, że niesie ze sobą jakieś zniszczenia, ale tego nie widać od razu. Trzeba poczekać i teraz jest etap oczekiwania na sprawdzenie, co zostało, a co nie wytrzymało.
Ciekawe.
Sometimes love is not enough when the road gets tough
I don't know why
I just don't know what I am I supposed to do when I see someone's heart breaking. Like, is there anything I could do at all? When an interference is inappropriate? How not to make things worse than they already are?
idek.
'Cause you and I
we were born to die
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz