Dziwna była ta sierpniowa wizyta w Szczecinie. Pełna urazów, i to nie tylko tych fizycznych; nie jestem jedyną poszkodowaną. Złamane serce w końcu też się liczy, prawda? Nie moje, na szczęście, co tylko potwierdza zbyt szeroką skalę szkód. Niby wiem, że czas wszystko wyleczy ( ręka nadal boli!)... ale to nie zmienia faktu, że niektóre rzeczy pozostaną w głowie i będą męczyć.
Myślę, że przyczyna wszystkich problemów jest oczywista: ludzie są głupi. Niektórzy mniej, inni bardziej - w końcu równowaga, niestety, musi być zachowana. Chociaż uważam, że środek mógłby być w zupełnie innym miejscu... trochę mniej ekstremalnym.
Poczuję się teraz jak Babcia Weatherwax, stwierdzając, że można być po prostu głupią dziewuchą, której poprzewracało się w głowie.
Słowo "dziewucha" tak bardzo pasowało!
Pozostaje mi się tylko dziwić, jak można mieć dwadzieścia lat i nie mieć za grosz rozumu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz