niedziela, 12 sierpnia 2012

228. Greg Laswell feat. Ingrid Michaelson - Landline

Ręka nie odpuszcza i uparcie boli, ale kisiele i kawa zapakowana, czyli można jechać w kolejną podróż. Tym razem wschodnie rejony, których jeszcze nigdy nie odwiedziłam i z pewnością zobaczyłabym więcej, gdybym tylko mogła jeździć na rowerze. Pozostaje mi mieć nadzieję, że do wtorku trochę się polepszy, zresztą nie mam nieskończonych zapasów leku o mojej ulubionej nazwie - Apo Napro. To brzmi tak uroczo!

Poza pakowaniem i segregowaniem notatek z pierwszego roku, siedzę i myślę, jak straszni są ludzie i do czego są zdolni. Właściwie to leżę i myślę, i to konkretnie na prawym boku, bo podczas prób przekręcenia się na drugi, swoje trzy grosze wtrąca nadgarstek i na tym rozmowa się kończy. Koty są lepsze od ludzi. Lwy też, oczywiście. Nie sądziłam, że te stworzenia potrafią być tak bardzo urzekające.

Tak więc siedzę przed komputerem, zasłuchana w Landline i sama nie wiem, co ze sobą zrobić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz