piątek, 24 kwietnia 2015

262. Birdy - Not About Angels

Dobrze, że jesteś. Usiądź wygodnie, dzisiaj opowiem Ci o mojej ulubionej książce. Mam świadomość, że to duża odpowiedzialność nazywać jakąś książkę ulubioną, zwłaszcza, jeżeli przeczytało się ich w życiu już całkiem sporo. Postaram się jednak nie bać takich słów... posiedź obok mnie i posłuchaj.

Nie ma książki która urzekłaby mnie bardziej niż The Fault In Our Stars. Która bardziej poruszyłaby moje serce z kamienia. Przy której wylałam tyle łez, chociaż to akurat może nie być najlepsze kryterium, bo ja często płaczę. Cały czas pamiętam czytanie Złodziejki książek, które skończyło się zapuchniętymi oczami na 100 stron przed końcem. Ale dzisiaj słucham Not About Angels i moje myśli same uciekają do historii Hazel i Augustusa. Nie nazwałabym jej szczególnie nowatorską - właściwie jest banalna, ale nie nudna. Po prostu zwyczajna. Podejrzewam, że bardziej chodzi tu o sposób opisywania, czyli prosty, ale nie prostacki. Zawsze trafny. Myślę, że ważna jest też uniwersalność uczuć doświadczanych przez bohaterów. Szczęście, zawód, rozczarowanie, zakochanie, tęsknota, poczucie niesprawiedliwości, pogodzenie się z losem... 

Pamiętam, jak bardzo chciałam, żeby mieli jeszcze jeden dzień razem. I jeszcze jeden. A potem kolejny. Żeby nigdy nie musieli być bez siebie. Chciałam tego wszystkiego wiedząc jednocześnie, że żeby ta historia zachowała swój sens, to ich szczęście nie może trwać. Nie byłoby doświadczenia ogromnego szczęście bez poczucia skrajnej rozpaczy. Chociaż wydaje mi się to straszne okrutne - że radość idzie w parze z nieszczęściem, a tak właśnie jest na co dzień w życiu. Może dlatego, że szczęście zajmuje dużo miejsca i jak się je zabierze, to zostawia po sobie równie dużą dziurę, której nie da się zapełnić. Proporcje muszą być zachowane. Równowaga musi pozostać.

To jedna z tych książek, które potrafią pokazać mi, że jestem człowiekiem. Takie sanity check - jeszcze nie jest ze mną tak źle. Potrafię poczuć empatię do fikcyjnych postaci. Umiem przeżywać z nimi ich rozpacz i szczęście. Gdy moment tego wymaga, łzy spływają po policzkach. 
Wszystko jest w porządku. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz