wtorek, 3 lipca 2012

218. Ed Sheeran - Wake Me Up

Pora przywitać się z konsekwencją i systematycznością: dwa wpisy tygodniowo, we wtorki i w soboty. Mam nadzieję, że to mnie zmusi do regularnego pisania. Trzeba przyznać - strasznie się rozleniwiłam ostatnimi czasy.

Ed pisze najładniejsze teksty. Dlatego słucham jego "Wake Me Up" zamiast powtarzać odmianę kilku czasowników francuskich, które udało mi się poznać w trakcie czterech godzin zajęć. Ja jestem, ja mieszkam, ja mam, ja kocham, ja słucham, ja patrzę, ja powtarzam. Dzień dobry, co tam? dobrze, dziękuję, proszę bardzo. Poniedziałek, wtorek, ... , osiem, dziewięć, dziesięć. Ot, tyle.

Podobno dorosłam do nielubienia lata, a konkretniej wysokich temperatur, które mu towarzyszą. Na następne wakacje rozważam wyemigrowanie do kraju ze spokojniejszym klimatem, gdzie nie ma codziennych burz. Bo takie lato mogłabym lubić... A teraz? Pot leje się strumieniami, wszystko mokre, kosze atakują, podkład zatyka bardziej niż zwykle - nic, tylko szukać schronienia w cieniu. Najlepiej w domu.

Ach, egzaminy za mną. Wszystkie. Zaliczone!


I could do without a tan on my left hand where my fourth finger meets my knuckle

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz