środa, 19 września 2012

235. Coldplay - Lost

Bolą boczki, znaczy przeziębienie dopadło i mnie. Jeżeli byłoby małym stworkiem z trójzębem, na pewno dźgałoby mnie właśnie tam, z tyłu. Znając mnie, dostałoby jeszcze jedno narzędzie tortur i zajęłoby się boczkiem drugim. Wtedy to już wszędzie chodziłabym jak potłuczona, zmęczona życiem i, przede wszystkim, wydźgana. O ile istnieje takie słowo.

Chciałabym mieć dużo ciepłych swetrów, zapas herbaty pod ręką, coś do jedzenia i żeby czwarty sezon Glee był bardziej znośny, bo ja naprawdę jeszcze mam chęci to oglądać. Prawdopodobnie to głównie kwestia braku innych rzeczy do robienia - w końcu inne seriale jeszcze się nie zaczęły, na studia wrócę za dwa tygodnie, a o reszcie nawet nie chce mi się myśleć.

Siedzę pod kołdrą, cierpię na brak herbaty (musiałabym trzymać się pod boczki, żeby pójść do kuchni, więc...) i poznaję twórczość Coldplaya, bo to podobno wstyd nie znać. A potem i tak wrócę do soundtracku z Evening i włączę Batmana. Ot tak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz