Kiedy ja znajdę czas na tumblra, jeżeli będę musiała chodzić na zajęcia? Kiedy mam się wysypiać, jeżeli nie będę mogła nie ruszać się z łóżka do 11?
Październik przeraża mnie, demotywuje i skłania do ucieczki w nieznane, ewentualnie pod kołdrę. Tak żebym nie musiała się niczym przejmować; może tylko jedzeniem i rosnącym brzuchem.
Uświadomiłam też sobie, że nie problem mówić "ona się zmieniła" "jest inaczej niż było" "kiedyś było lepiej, a teraz?" - to, zresztą, niczego nie wyjaśnia. Głównie dlatego, że ja też się zmieniam. I nie można rozpatrywać tego w kategoriach dobrze/źle. Po prostu inaczej. Jedyne co to trzeba się przyzwyczaić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz