środa, 2 marca 2016

282.

Lubię myśleć, że nie potrzebuję wielu rzeczy w życiu żeby czuć się dobrze. Pieniądze - nie bardzo; ważne żeby były, ważne żebym nie musiała liczyć każdej złotówki, ale w momencie kiedy mogę spokojnie zrobić zakupy to już się tym nie zajmuję. Nie chcę nowych ubrań co chwila (większości tych co mam i tak muszę się pozbyć), nie interesują mnie drogie rzeczy, a wszystko co kosztuje więcej niż 10 zł jest na mojej liście "czy nie ma tego gdzieś taniej". Liczę na swój rozsądek i jak do tej pory jest nieźle. Ubrania też skreślam z listy fundamentów, dobre jedzenie (mogę codziennie jeść makaron z warzywami i serem i będę szczęśliwa), wycieczki. To wszystko ma jakieś znaczenie, ale nie fundamentalne. Studia - ech... a praca zawsze jakaś się znajdzie.

Po takiej rundzie eliminacyjnej zostaje niewiele rzeczy, a wszystkie - oczywiście - niematerialne. I tak myślę, że z tego wszystkiego najbardziej zależy mi na tym, żeby komuś zależało na mnie. I żebym była dla kogoś ważna. Żeby ktoś wybierał czas ze mną ponad czas z kimś innym. Żeby myślał o mnie i żeby pamiętał. Jak nikogo takiego nie będzie, to równie dobrze mogłabym umrzeć i nikt przez tydzień nie zauważy.
Świadomość, że jest się ważnym i znaczącym zmienia wszystko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz